Pomóżmy Olafowi

Home » aktualności » Pomóżmy Olafowi

3 lata temu Olaf pokonał nowotwór. Nie potrzebował pieniędzy, więc te, które zebrał przekazał innym, którzy wciąż walczyli. Pomogły wielu osobom. Tym razem to on potrzebuje znowu wsparcia, bo ma w sobie ogromne przekonanie o wygranej, ale potrzebuje do tego pomocy. Zwracamy się więc z ogromną prośbą o finansowe wsparcie drogi Olafa, żeby mógł spokojnie zdrowieć, nie martwiąc się o to, czy nie zabraknie pieniędzy na jego terapię. Olaf ma dwie wielkie miłości – ukochaną dziewczynę i gitarę. I planuje jeszcze spędzić z nimi długie życie. Pomóżmy mu tego dokonać!

Nowotwór wrócił w sierpniu, przed 20 urodzinami Olafa. Po 3 latach wrócił, nie w to samo miejsce, tym razem bliżej serca, w śródpiersiu. Ale serce Olaf ma już zajęte – nie przez chorobę, a przez swoją dziewczynę, więc na nowotwór nie ma już miejsca. Mimo że jest wielki 10/13 cm i oplata żyłę płucną, co jest największym zagrożeniem, a jednocześnie przez co lekarze w Polsce nie widzą już ratunku, mówiąc „nieoperacyjny”.

4 lata temu Olaf złamał kość udową, zeskakując z jednego schodka. Wystarczyło, żeby w toku badań znaleźć osteosarcomę – nowotwór złośliwy kości. Złodziej młodości – bo atakuje głównie osoby w ich najpiękniejszych latach, tych górnych i chmurnych. Olaf po udanym leczeniu w 2014 roku zaczął studia, zakochał się. Na ostatnie wakacje wyjechał do pracy do Londynu. O stres nietrudno, o przeziębienie nietrudno. Kaszel nie wydawał się żadnym zagrożeniem, ot, zwykły kaszel. Po chorobie nowotworowej jednak lepiej sprawdzić, żeby mieć pewność, że wszystko jest ok. Kilku lekarzy stwierdziło, że to pewnie wirus, nie ma czym się przejmować, mimo że kaszel trwał już 1,5 miesiąca. – Gdy doszły do tego stany podgorączkowe w nocy i wieczorami, usiedliśmy i zaczęliśmy rozmawiać. – opowiada mama Olafa. – Wiszą nad nami czarne chmury, więc to sprawdźmy. Tak postanowiliśmy. Tomografia prywatnie, żeby nie czekać, nie stresować się. Siedziałam i czekałam pod drzwiami, za którymi zniknął Olaf. I w pewnym momencie poczułam to, co kilka lat temu – przecież kiedyś już tak siedziałam. Takie dziwne połączenie, nie jestem w stanie tego opisać. Strach zaczął narastać. Przeplatany spokojem, miłością. Jeszcze wtedy nie wiedziałam, że będzie wznowa. Gdy Olaf wyszedł z gabinetu, on jeszcze nie wiedział, ale ja już czułam całą sobą. Potem zaprosili mnie do gabinetu i już wszystko było jasne.

Był strach, był bunt, była niepewność. Rozpacz, złość. Jednak to nas nie niszczyło, wszystkie te uczucia staramy się transformować na działanie, miłość. Tak się umówiliśmy, żeby nas nie zniszczyły, żebyśmy mieli siłę. Zaczęliśmy szukać pomocy tu, gdzie najbliżej. Jednak leczenie paliatywne to jest dla nas żadna pomoc. Szukaliśmy coraz dalej, za granicą. Na szczęście lekarze z Niemiec widzą wiele dróg leczenia Olafa, łącznie z operacją w klinice w Stuttgarcie. Niestety, są to niezwykle drogie kuracje, nierefundowane przez NFZ, szacowane na bieżąco, w zależności od wyników Olafa. W tym momencie przybliżony koszt leczenia przygotowującego Olafa do operacji to 60.000 złotych miesięcznie. Koszty leczenia operacyjnego nie są jeszcze znane, ale jest to jedyna droga do wyzdrowienia.

Razem możemy więcej 🙂